Niepokoją Cię przesądy w ciąży i komentarze otoczenia? Z tego tekstu poznasz ich najpopularniejsze wersje i zobaczysz, co na ich temat mówi medycyna. Dzięki temu łatwiej odróżnisz tradycję od zabobonu i wybierzesz spokój zamiast niepotrzebnego lęku.
Skąd wzięły się przesądy w ciąży?
Dawniej ciąża była dla kobiety stanem pełnym tajemnic i lęku. Nie było badań USG, łatwego dostępu do lekarzy ani wiedzy o genach czy hormonach, a śmiertelność wśród noworodków była bardzo wysoka. Gdy coś szło nie tak, rodziny szukały przyczyny w codziennych gestach i zdarzeniach, więc rodziły się opowieści o myszy, drabinie czy truskawkach. W ten sposób przesądy w ciąży dawały iluzję wpływu na coś, czego nikt nie rozumiał.
Dziś wiemy, że za zdrowie dziecka odpowiada głównie genetyka, stan organizmu mamy i opieka medyczna. Mimo tego babcie i ciocie wciąż lubią powtarzać dawne zabobony, często zupełnie w dobrej wierze. Kiedy słyszysz, że „tak się kiedyś robiło”, warto z tyłu głowy mieć prostą myśl – kiedyś robiono tak, bo nie było innego wyjścia.
Jak przesądy w ciąży opisują płeć dziecka i wygląd mamy?
Jedna z najczęstszych opowieści głosi, że córka „zabiera urodę”, a piękniejąca w ciąży kobieta urodzi chłopca. Do tego dochodzi patrzenie na kształt brzucha: okrągły ma oznaczać dziewczynkę, spiczasty chłopca. Pojawiają się też „wróżby z talerza” – słodkie zachcianki mają zapowiadać córkę, a ochota na kwaśne czy słone przekąski syna. Tyle że wygląd skóry i cery zależy od hormonów mamy, kształt brzucha od budowy ciała i ułożenia dziecka, a płeć malucha od chromosomów, które można potwierdzić w badaniach i podczas USG.
Podobnie jest z piegami czy znamionami. Mówi się, że nowe piegi zwiastują dziewczynkę albo że jedzenie truskawek „namaluje” na skórze dziecka czerwone plamki. W rzeczywistości piegi to cecha dziedziczna, której widoczność nasila się przez hormony. Tzw. znamiona truskawkowe to naczyniaki, czyli poszerzone naczynia krwionośne, a nie ślad po letnim deserze. Czy naprawdę truskawka na talerzu miałaby taką moc jak farba na pędzlu?
Do najbardziej znanych „wróżb z brzucha i talerza” należą między innymi:
- spiczasty brzuch jako zapowiedź chłopca, a szeroki i okrągły jako znak dziewczynki,
- zachcianki na słodkie produkty kojarzone z córką, a na słone i kwaśne z synem,
- silna zgaga interpretowana jako dowód, że dziecko urodzi się wyjątkowo owłosione.
Jakie ciążowe zakazy budzą najwięcej strachu?
Jedne z najbardziej niepokojących zabobonów dotyczą pępowiny. Słyszy się, że noszenie łańcuszków, apaszek czy korali albo przechodzenie pod praniem, drabiną czy kablami „owinie dziecko sznurem pępowinowym”. Tymczasem owinięcie pępowiną wynika z ruchów malucha i długości samej pępowiny, a nie z tego, co masz na szyi. Dla zespołu na sali porodowej takie owinięcie jest zazwyczaj prostym do opanowania detalem, a nie wyrokiem.
Dużo emocji budzą też zakazy dotyczące ruchu i codziennych czynności. Jedni straszą, że podnoszenie rąk do góry czy mycie okien wywołuje poronienie. Inni twierdzą, że siadanie po turecku „krzywi” nogi dziecka, a dzielenie się jedzeniem odbierze mamie pokarm. W prawidłowo rozwijającej się ciąży szyjka macicy jest silna i zamknięta, macica dobrze podtrzymywana przez mięśnie, a laktacja zależy głównie od częstego przystawiania noworodka i nastawienia mamy do karmienia. Gdy lekarz zauważa medyczne przeciwwskazania, jasno o nich mówi – nie ma tu miejsca na zgadywanki.
W niejednym domu wciąż krążą „zakazy z długą brodą”, które mają rzekomo chronić przed tragedią:
- nakaz, by ciężarna nie podnosiła nic ponad głowę, bo „sprowokuje” poród,
- ostrzeżenia przed braniem na ręce cudzych dzieci, jakby dotyk miał „zabrać” szczęście własnemu maluchowi,
- zakaz uczestniczenia w pogrzebach czy weselach, bo ciąża miałaby przynieść nieszczęście innym.
Które zabobony po porodzie słyszą młodzi rodzice?
Gdy dziecko już jest na świecie, repertuar wierzeń wcale się nie kończy. Przy wózku często ląduje czerwona wstążeczka, która ma odpędzać „złe spojrzenia”. Czasem ktoś zabrania pokazywać niemowlęciu lustro, bo rzekomo prowadzi to do choroby psychicznej albo przedwczesnej śmierci. Pojawiają się też przestrzegania, by nie bujać pustego wózka, bo od tego dziecko będzie miało bóle głowy, choć nikt nie potrafi logicznie wyjaśnić, w jaki sposób miałoby do tego dojść.
Silnie trzymają się także wierzenia wokół chrztu. Mówi się, że ciężarna nie powinna być matką chrzestną, bo „odbierze” zdrowie lub powodzenie chrzczonemu dziecku. Przy okazji ceremonii do kołyski wkłada się monety, notes czy długopis, żeby zapewnić dostatek i chęć do nauki, a kąpiel po uroczystości ma rzekomo „zmyć” duchową ochronę. Bywa i tak, że ktoś nadal radzi, by na rzucony urok pocierać główkę niemowlęcia bielizną mamy – to już przykład, jak bardzo rozpaczliwie kiedyś szukano sposobu na wszystko, co niezrozumiałe.
Jako ciekawostkę można traktować też opowieści o pierwszym ubranku „po dobrze chowającym się dziecku” czy o zakazie obcinania włosów w pierwszym roku życia. Dla wielu rodzin to element tradycji, ale z punktu widzenia medycyny nie niesie żadnej mocy ani w jedną, ani w drugą stronę.
Jak radzić sobie z przesądami w ciąży?
Ciąża często łączy radość z lękiem, a każda nowa historia potrafi uderzyć w czuły punkt. Co możesz zrobić, gdy kolejna osoba straszy cię „myszkami” na skórze dziecka albo wodą po kąpieli wylewaną o zmroku? Dobrym odruchem jest zadanie prostego pytania o wyjaśnienie medyczne. Jeśli go nie ma, a zwykle nie ma, to znak, że masz do czynienia z opowieścią z czasów, gdy nie znano innego tłumaczenia.
W codziennym życiu najlepiej traktować przesądy w ciąży jak folklor, z którego wybierasz tylko to, co cię bawi i dodaje otuchy. Możesz śmiać się przy baby shower z „wróżenia z brzucha”, a jednocześnie jasno powiedzieć bliskim, że o zdrowiu twoim i dziecka decyduje lekarz, nie korale czy truskawki. Warto mieć przygotowaną krótką odpowiedź, na przykład „ufam swojemu ginekologowi”, i spokojnie wrócić myślami do tego, co naprawdę wspiera ciebie i malucha.
Artykuł powstał przy współpracy z ksiegaznaczen.pl.
Artykuł sponsorowany